Kategorie: Wszystkie | Cytaty | Decu i ... | Kuchnia | Kultura | Miasta | Piórem | Podróżowanie | Sztuka | Życie codzienne
RSS
sobota, 31 stycznia 2009
W podróży, cz. 2

"Z chwilą gdy już się jest na miejscu, zaczyna się, albo się nie zaczyna, podróż daleko w głąb jaźni, coś musi sprawić, że to miejsce staje się własne - owo niewypowiedziane coś, czego nie dało się ująć w żadnej książce. To może być tak proste, jak blask na twarzach dwóch kobiet i dziewczyny idących pod ręce w ukośnym słońcu późnego popołudnia. Wydawało się, że ten blask spływa na wszystko błogosławienstweim. Zapragnęłam wtedy kąpać się w takim słońcu".      

                    Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii"

czwartek, 29 stycznia 2009
W podróży, cz. 1
"Mam nadzieję, że w przyszłości, spacerując nad rzeką, będę mogł, jak dzisiaj, powtórzyć za Wiktorem Hugo: Jak wiesz, drogi przyjacielu, nie wydarzeń szukam w podróży, lecz myśli i doznań, a do tego wystarczy nowość napotkanych rzeczy. Zadowalam się małym. Bylem tylko miał drzewa, trawę, powietrze, drogę przed sobą i drogę za sobą - wszystko mnie cieszy. (...) A więc te drzewa, ten grzebień z cienia, z którego może bedziesz się śmiać, ten wóz ciężarowy, ta biała droga, ten stary most, niskie strzechy, wszystko to mnie rozwesela i śmieje się do mnie. Cieszy mnie taka dolina jak ta, z niebem nad nią. Tylko ja jeden w tym pojedździe, patrzyłem na nią i cieszyłem się. Podróżni ziewali straszliwie."                           Marek Zagańczyk "Droga do Sieny"
czwartek, 22 stycznia 2009
Pierwsze godziny w nowym mieście

Kocham wędrować po nieznanych mi miejscach. Niestety zawsze mam za mało czasu i dlatego zachowuję się w nich jak rasowy turysta - zaliczam wszystkie lub prawie wszystkie te miejscach, które - jak czytamy w przewodnikach - trzeba zobaczyć.

Jednak kiedy mam czas stosuję zasadę Zbigniewa Herberta. A brzmi ona tak:

"Jeśli kogoś bogowie uchronili od wycieczek, jeśli ma za mało pieniędzy lub za dużo charakteru, aby wynająć się przewodnikom, pierwsze godziny w nowym mieście należy poświęcić na łażeniu według zasady: prosto, potem trzecia w lewo, znów prosto i trzecia w prawo. Systemów jest wiele i wszystkie dobre". ("Barbarzyńca w ogrodzie", rozdział: Siena

Niesamowite w tej zasadzie jest to, że zawsze dochodzę do miejsc, które tak na prawdę chcę zobaczyć. I nie potrzebuję do tego map i przewodników.

Druga zasada, którą stosuję, kiedy chcę odnaleźć jakieś konkretne miejsce, to: "koniec języka za przewodnika". Sprawdza się doskonale w sytuacjach, kiedy:

a. zgubiliśmy się totalnie i nie potrafimy się w żaden sposób odnaleźć, co jest częste nawet jeżeli mamy super dokładną mapę i przewodnik,

b. jesteśmy leniwi i nie chce się nam szukać danego miejsca na mapie,

c. znaleźliśmy dany obiekt, ale i tak wędrujemy z nosem w mapie, bo inaczej nie trafimy, a przy okazji takiej wędrówki nic po drodze nie zobaczymy, bo jak skoro cały boży świat przesłania nam płachta papieru,

d. jesteśmy totalnie beznadziejni, jeżeli chodzi o czytanie mapy i nigdzie nie trafimy przy jej pomocy.