piątek, 05 czerwca 2009
Włoskie przekleństwa, cz.1

Mam wrażenie, że Polscy - szczególnie młodzi Polacy - coraz więcej klną. Nie lubię tego, choć szczerze też mi się zdarza, szczególnie w pracy, jak nic nie działa (a u mnie czas się liczy).

Kiedy byłam we Włoszach miałam okazję posłuchać jak klnie nasza pilotka. I... brzmi to pięknie, melodyjnie, urzekająco dla ucha (na pewno mojego). Niedawno w kolejnej czytanej przez mnie książce natknęłam się na kilka tego typu sformułowań. Muszę przeszukać resztę i spisać. Na razie kilka aktualnie znalezionych:

Piu ignorante d’una gallina -  Jest głupszy od kury

Accidenti alla cieca Mamma Della Madonna! - Cholerna ślepa matka Maryi Dziewicy

Madonna gonfiata - Matko Boska spuchnięta

Accidenti alla brutta Mamma Della Madonna - Niech przeklęta będzie paskudna matka Maryi Dziewicy

Madonna Affogata - Na utopioną Madonnę

czwartek, 04 czerwca 2009
Dla tych, co od 18 czerwca jadą do Włoch
"Od 18 czerwca do 15 lipca Włochy zamierzają zawiesić realizację porozumienia z Schengen, przewidującego swobodny ruch osób na terenie państw należących do tego układu - ogłosił minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni na zakończenie obrad szefów MSW i resortów sprawiedliwości z krajów G8 w Rzymie.

Decyzja ta wynika z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w związku ze szczytem szefów państw i rządów G8, który odbędzie się w mieście L'Aquila w Abruzji w pierwszym tygodniu lipca.

Na konferencji prasowej na zakończenie dwudniowego szczytu ministrów G8 Maroni poinformował, że wystosował list do państw- sygnatariuszy układu z Schengen z tą propozycją.

- Nie sądzę, aby były problemy z przychyleniem się do naszej prośby - dodał szef włoskiego MSW."

Źródło: PAP

4 czerwca - wolna Polska!

To dziś - 20 lat temu - Polska odzyskała wolność. To dla mnie ważna data. Doskonale pamiętam ten plakat...

... mimo, że miałam wtedy niespełna 15 lat. Wtedy wszystko się zaczęło. Mimo wielu wzlotów i upadków raczkującej i dojrzewającej polskiej demokracji uważam te 20 lat za udane. Jak będzie dalej? Zobaczymy.

Wiem jedno - nikt inny oprocz nas samych nie jest w stanie zniszczyć tego, co zbudowaliśmy przez ten czas. I dlatego pójdę na wybory, bo to mój obowiązek, nie jako obywatela, ale jako wolnej Polki, żyjącej w tym kraju i mogącej samodzielnie decydować o przyszłości naszego kraju.

08:52, rudylisek1
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 czerwca 2009
A my narzekamy na polskie prawo...

Czytam sobie "Wzgórza Toskanii". Jestem w połowie. Na zakończenie I części znajduję taki opis:

"Wpadliśmy w objęcia niesławnej włoskiej biurokracji. W mikroskopijnym ciemnym biurze wypełnionym stosami poźółkłych dokumentów porozrzucanych przy drzwiach i oknach musieliśmy sprokurować codice fiscale, rodzaj numeru identyfikacji finansowej, bez którego - co podkreśla ze śmiertelną powagą każdy urzędnik administracji - jest assolutamente impossibile doprowadzenie elektryczności i telefonu czy też kupienie czegokolwiek większego od buta. Prawie niemożliwe. Ponieważ we Włoszech rzadko kiedy coś jest absolutnego, a już na pewno nie niemożliwego. Prawie każdy problem może zostać rozwiązany, jeśli wykorzysta się inteligencję, humor lub groźbę dokonania uszczerbku na zdrowiu. W naszym wypadku wystarczyło użycie magicznego słowa klucza - giornalista - dziennikarz. Na najmniejszą wzmiankę o możliwości zostania poddanym publicznej weryfikacji najbardziej ospali urzędnicy wracali natychmiast do życia, odrzucali gazety, krzyżówki oraz rodzinne albumy ze zdjęciami, nieprzerwanie upiększane przez ostatnich dwadzieścia lat i wypowiadali słowo, które interesant chciał usłyszeć - vediamo - zobaczymy. Oznacza to praktycznie, że sprawa jest załatwiona. (...)

Pojęcie "elastycznej niemożliwości" zostało wyrażone kilka lat później przez dowcipną i błyskotliwą damę pracującą w Ministerstwie Finansów. "Caro Máté" powiedziała, w uroczy sposób nazywając mnie drogim jej sercu, "kraje zorganizowane w rodzaju Niemiec czy Ameryki mają umiarkowaną liczbę przepisów, do tego w większości rozsądnych. Są one jednak egzekwowane. We Włoszech jest inaczej, mamy niemal nieskończenie wiele regulacji prawnych, wiele z nich pochodzi z czasów Rzymskiego Imperium, niektóre z nich są sprzeczne, a inne niezrozumiałe. Zazwyczaj jednak jesteśmy w stanie, przy odrobinie dobrej woli, chęci i inteligencji, znaleźć sposób na poruszanie się między nimi. Caro Máté, na całym świecie dwa plus dwa równa się cztery, we Włoszech równa się trzem i siedmiu ósmym, a czasem czterem i pół. Nasz umysł trzyma w pogotowiu świadomość, że nigdy nie jesteśmy pewni, jaki danego dnia bedzie wynik dodawania"

Amen"

I co Wy na to...

wtorek, 02 czerwca 2009
"Wzgórza Toskanii" - nowa książka Máté

Właśnie nabyłam nową książkę Ferenca Máté "Wzgórza Toskanii". W zeszłym roku czytałam jego "Winnicę w Toskanii" i bardzo mi się podobała. Mam nadzieję, że i na tej książce sie nie zawiodę.

To opis, który znalazłam na stronie wydawnictwa Prószyński i S-ka:

"Pod koniec lat osiemdziesiątych Ferenc i Candace Máté opuścili Nowy Jork, aby osiedlić się w starym gospodarstwie na wzgórzach Toskanii. Tak rozpoczęli swą życiową przygodę – nie mówiąc praktycznie po włosku i mając zaledwie cztery tygodnie na znalezienie wymarzonego domu w pobliżu miejscowości Montepulciano we Włoszech, gdzie postanowili zapuścić korzenie.

Dwójka śmiałków z dnia na dzień coraz więcej dowiaduje się o Toskanii – o jej wzgórzach, słońcu, sztuce, jedzeniu i winie oraz, co najważniejsze, o zwykłych, pełnych pasji i rozkochanych w życiu ludziach. Niemal wbrew sobie Candace i Ferenc uczą się cieszyć z życia tak, jak robią to Toskańczycy – polują na dom razem z pośrednikiem nieruchomości, który ma fioła na punkcie funghi; szukają soczystych porcini i białych trufli w gęstym lesie; chronią się przed falą największych upałów w swym kamiennym domu; pomagają sąsiadom przy zbiorach, winobraniu i wytwarzaniu wina. A na dokładkę na nowo odkrywają siebie nawzajem i nowe życie w zaczarowanej i malowniczej Toskanii.

„Wzgórza Toskanii” to autentyczna, często szalenie zabawna historia małżeństwa Máté w świecie toskańskiej zmysłowości, szlachetnych trunków i rozpływających się w ustach potraw. Doskonała lektura dla wszystkich italofilów i marzycieli.

Wesołe i lekkie wspomnienia. Máté przywołuje nastrojowe i piękne krajobrazy, które są doskonałym dopełnieniem smakowitych toskańskich dań i win.
„Publishers Weekly”

Ferenc Máté

Żeglarz, pisarz i producent wina. Z pochodzenia Węgier, mieszkał w Kanadzie, Kalifornii, Nowym Jorku, Paryżu i Rzymie. Następnie osiadł w trzynastowiecznym klasztorze w Toskanii, gdzie wspólnie z rodziną prowadzi winnicę Máté, produkującą cenione na całym świecie gatunki win. Autor bestsellerów „Wzgórza Toskanii” i „Winnica w Toskanii”. Napisał także powieść „Ghost Sea”, pierwszą część cyklu powieści historyczno-przygodowych.

Strona internetowa autora:
www.ferencmate.com"

18:33, rudylisek1 , Piórem
Link Dodaj komentarz »