czwartek, 22 stycznia 2009
Pierwsze godziny w nowym mieście

Kocham wędrować po nieznanych mi miejscach. Niestety zawsze mam za mało czasu i dlatego zachowuję się w nich jak rasowy turysta - zaliczam wszystkie lub prawie wszystkie te miejscach, które - jak czytamy w przewodnikach - trzeba zobaczyć.

Jednak kiedy mam czas stosuję zasadę Zbigniewa Herberta. A brzmi ona tak:

"Jeśli kogoś bogowie uchronili od wycieczek, jeśli ma za mało pieniędzy lub za dużo charakteru, aby wynająć się przewodnikom, pierwsze godziny w nowym mieście należy poświęcić na łażeniu według zasady: prosto, potem trzecia w lewo, znów prosto i trzecia w prawo. Systemów jest wiele i wszystkie dobre". ("Barbarzyńca w ogrodzie", rozdział: Siena

Niesamowite w tej zasadzie jest to, że zawsze dochodzę do miejsc, które tak na prawdę chcę zobaczyć. I nie potrzebuję do tego map i przewodników.

Druga zasada, którą stosuję, kiedy chcę odnaleźć jakieś konkretne miejsce, to: "koniec języka za przewodnika". Sprawdza się doskonale w sytuacjach, kiedy:

a. zgubiliśmy się totalnie i nie potrafimy się w żaden sposób odnaleźć, co jest częste nawet jeżeli mamy super dokładną mapę i przewodnik,

b. jesteśmy leniwi i nie chce się nam szukać danego miejsca na mapie,

c. znaleźliśmy dany obiekt, ale i tak wędrujemy z nosem w mapie, bo inaczej nie trafimy, a przy okazji takiej wędrówki nic po drodze nie zobaczymy, bo jak skoro cały boży świat przesłania nam płachta papieru,

d. jesteśmy totalnie beznadziejni, jeżeli chodzi o czytanie mapy i nigdzie nie trafimy przy jej pomocy.   

 

 

1 ... 16 , 17