sobota, 28 lutego 2009
Sól pomarańczowo-rozmarynowo-cytrynowa

Pieczona ryba lub warzywa z rusztu albo z grilla to niebo w gębie. Jednak zawsze warto wprowadzić coś ożywczego do tego dania. Kiedyś oglądając program Jamiego Oliviera o pieczeniu ryb (chodziło oczywiście o Włochy) spisałam sobie przepis na sól. Później znalazłam ją w jego książce o kuchni włoskiej "Włoska wyprawa Jamiego". Gorąco polecam, można ją stosować nie tylko do ryb czy warzyw.

Potrzebujemy:

świeży rozmaryn 2-3 gałązki,

skórkę z jednej pomarańczy,

skórkę z jednej cytryny (czasem zamiast cytryny daję limonkę, albo biorę pół tej i pół tej),

100 g drobnokrystalicznej soli morskiej.

Z gałązek rozmarynu zdzieramy listki-igiełki i ucieramy je na papkę (ja mam świetny moździerz kamienny, który Małżowinek przywiózł mi ze swojego rejsu po Bałtyku). Pomarańczę i cytrynę myjemy bardzo dokładnie, sparzamy i ścieramy z nich skórkę na tarce z jak najmiejszymi oczkami. Dodajemy do rozmarynu i dokładnie mieszamy.

Do miseczki wsypujemy sól i dodajemy rozmaryn ze skórkami. Dokładnie mieszamy i wysypujemy na tackę. Na początku sól jest wilgotna, ale jak poleży całą noc to wyschnie i stwardnieje. Przechowujmy w szczelnym pojemniku.

Sól zachowuje swój aromat przez około miesiąc. Taką solą nacieramy rybę lub posypujemy warzwa przed pieczniem. Jak pisze Olivier można użyć jej do wieprzowiny, krewetek lub do sałatki z pomidorów.

20:16, rudylisek1 , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
Pomidory pieczone

Pomidor włoskie pomodoro czyli "złote jabłko" króluje we włoskiej kuchni. Pomidory pieczone to bardzo prosty przepis.

Potrzebujemy:

12 dużych, dojrzałych pomidorów,

oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia (3/4 szklanki),

3 ząbki czosnku,

2 łyżki posiekanych świeżych ziół (Włosi używają tymianek lub rozmaryn, ja siekam bazylię i rozmaryn, albo to co mam świeżego pod ręką),

6 łyżek posiekanej pietruszki oczywiście świeżej.

Pomidory dokładnie myjemy i osuszamy, a następnie kroimy na pół. Czosnek ścieramy na drobno na tarce. Oliwę mieszamy z ziołami i czosnkiem. Każdego pomidora oblewamy mieszanką oliwy i ziół. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i morską, gruboziarnistą solą .

Układamy je na natłuszczonej oliwą blasze lub w naczyniu do zapiekania i wkładamy do nagrzanego do 175 st.C piekarnika. Pieczemy je przez 2-3 godziny.

Pomidory powinny być chrupkie na wierzchu, a płynny środek powinien maksymalnie ulec redukcji. Jeżeli pomidory zaczynają brunatnieć lub za mocno przypiekać się należy zmiejszyć temperaturę. Jeżeli oliwa spływa na blachę trzeba ją zebrać łyżką i ponownie polać nią pomidory. Podczas zapiekania ich wierzch powinien być cały czas wilgotny.

Można serwować je jako przystawkę lub podać np. do pieczonego kurczak albo jako samodzielne danie np.z czosnkowymi grzankami lub grzankami z serem.

18:59, rudylisek1
Link Dodaj komentarz »
Czterdziestolecie wolnego weekendu
Włosi obchodzą w tym roku czterdziestolecie wolnego weekendu. Dopiero w 1969 r. w całych Włoszech wprowadzono pięciodniowy dzień pracy. W 1956 r. jako pierwsi wolną sobotę dostali pracownicy fabryki maszyn do pisania Olivetti.  Od 1961 r. w soboty do pracy nie musieli już chodzić pracownicy banków, a w 1969 r. wolne soboty obijęły wszystkich urzędników, pracowników fabryk i wszelakiego przemysłu.
czwartek, 26 lutego 2009
Mmmmm... caprese

Caprese - to chyba jedna z najszybszych i najmniej skomplikowanych przystawek na świecie. Potrzebujemy ser mozarella. Najlepszy jadłam we Włoszech, ale u nas jest już powszechnie dostęny w opakowaniach, zanurzony w serwatce. Świeży ser - najczęściej w kształcie większej kulki - jest miękki i wyrabiany z krowiego mleka (oryginalny jest wyrabiany z mleka bawolego i dostępny we Włoszech, u nas można go czasem kupić w delikatesach).

 


 
Reszta składników to:

Dwa dorodne, dojrzałe pomidory,

Świeża bazylia,

Oliwa z oliwek (extra virgin),

Sól, świeżo zmielony pieprz.

Ser i pomidory kroimy w plastry. Na kawałek pomidora kładziemy po kawałku sera. Włosi układają to warstwowo - pomidor z serem, na kolejny pomidor z serem. Wszystko polewamy oliwą, posypujemy bazylią i pieprzem. Ja pojedyńcze listki bazyli układam na każdą warstewkę sera i pomidora. Wkładamy na godzinę do lodówki i podajemy schłodzone, najlepiej z pieczywem czosnkowym.

Na imprezach doskonale sprawdza się caprese w wersji szaszłykowej.Wystarczy kupić w sklepie małe pomidorki koktajlowe, bazylię oraz ser w małych kuleczkach (dostępny w każdym markecie). Ser, bazylię i pomidory nadziewamy naprzemiennie na patyczki do szaszłyków. Opruszmy pieprzem i skrapiamy oliwą. Znika z talerza w tempie błyskawicznym.

 

 

18:40, rudylisek1 , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
O serca palpitacji słów kilka

"Moje przeżycie jest tak głębokie, że aż graniczy z bólem, przenika do głębi mej duszy, obym tylko mógł o tym zapomnieć" - tak napisał w swoim dzienniku Marie-Henri Beyle, lepiej znany jako Stendhal, w czasie pobytu we Florencji. Co wywołało tak silne emocje u pisarza? Jego wizyty w Galerii Uffizi i kościele Santa Croce, a zobaczenie słynnego "Dawida" dłuta Michała Anioła sprawiło, że Stendhal wylądował na kilka dni w łóżku.

Pisarz nie jest jedyną osobą, która po zobaczeniu m.in. dzieł sztuki zgromadzonych we florenckiej Galerii "rozchorowała się". Od lat do szpitala Santa Maria Nova zgłaszają setki osób najcześciej z: zawrotami głowy, palpitacjami serca, czy wręcz halucynacjami.

Po koniec lat 70. XX wieku lekarz psychiatra dr Graziella Magherini zbadała i opisała tę "chorobę". Skupiła się głównie na reakcjach ogób oglądających dzieła sztuki. "Chorobie" nadano nazwę "Syndrom Stendhal" znany bardziej jako "Syndrom Florencki". Więcej ciekawostek na ten temat w artykułach: "Orgazm świętej Teresy" z tygodnika Wprost oraz "Turysta w gorączce. Szok florencki i inne dolegliwości" z "Gazety Wyborczej".

14:56, rudylisek1 , Miasta
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5