sobota, 31 stycznia 2009
O włoskich lodówkach

"W kraju układam jadłospis przed każdymi zakupami, chociaż kupując nieraz improwizuję. Tutaj zaczynam myśleć o potrawach dopiero wtedy, gdy widzę, co jest w tym tygodniu dojrzałe. Mam ochotę kupować mnóstwo, jak gdyby w domu czekało dziesięć głodnych osób. Z początku traciłam humor, kiedy brałam się do gotowania a groszek czy pomidory, kupione kilka dni wcześniej, były już zepsute. W końcu się połapałam - to co kupuję dzisiaj, jest właśnie gotowe, zerwane czy wykopane dziś rano u szczytu swojej dojrzałości. Wyjaśniła się też zagadka, dlaczego włoskie lodówki są takie malutkie. Włosi nie magazynują żywności tak jak my. Lodówka gigant, którą mam w San Francisco, zaczyna się wydawać nieomal spiżarnią jakiejś dobroczynnej instytucji w porównaniu z lodówką jak dla lalek, którą mam tutaj."

                                      Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii"

W podróży, cz. 2

"Z chwilą gdy już się jest na miejscu, zaczyna się, albo się nie zaczyna, podróż daleko w głąb jaźni, coś musi sprawić, że to miejsce staje się własne - owo niewypowiedziane coś, czego nie dało się ująć w żadnej książce. To może być tak proste, jak blask na twarzach dwóch kobiet i dziewczyny idących pod ręce w ukośnym słońcu późnego popołudnia. Wydawało się, że ten blask spływa na wszystko błogosławienstweim. Zapragnęłam wtedy kąpać się w takim słońcu".      

                    Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii"

piątek, 30 stycznia 2009
Włosi i jedzenie, cz. 1

Jedną z największych namiętności Włochów jest jedzenie. Szczególnie wspólne posiłki spożywane w rodzinnym gronie są bardzo ważną częścią ich życia.

Kiedy znajdziemy się we Włoszech, dotrzemy do jakiegoś miasta to najlepiej spytać osoby zamieszkujące daną okolicę, gdzie można najlepiej zjeść. I nie chodzi tu wcale o wspaniałe restaurcje z wymyślnymi i drogimi daniami. Najlepiej jada się w miejscach, gdzie jest dobry kucharz (w małych miejscowościach, ale nie tylko to również najczęściej właściciel trattori), który oprócz mistrzostwa w gotowaniu do przyrządzanych potraw dodaje coś jeszcze - swoją miłość do gotowania. 

W przeczytanej jakiś czas temu "Winnicy w Toskanii" węgierskiego pisarza Ferenca Mate (w książce opisuje, jak staje się właścicielem zrujnowanego domu, odbudowuje go i spełnia swoje marzenie - tworzy własną winnicę, gdzie dziś powstają jedne z najlepszych włoskich win) znalazłam taki ustęp: "Jednym ze stuprocentowo pewnych sposobów na rozkochanie w sobie Włocha jest poproszenie go o radę w kwestii jedzenia. Nieważne, czy chodzi tylko o kupienie sera na rynku, czy opinię, która sałatka jest najlepsza, lub zdradzenie nazwy ulubionej restauracji, oczy prawdziwego Włocha zawsze zabłysną, szybko nabierze powietrza w płucha i rozpocznie gługi, szczegółowy i pełen pasji wywód. Uzbrojony po zęby w wiedzę o miejscowych specjalnościach, nie tylko wiedziałem, które miejsca są warte odwiedzin, ale także w których spróbujemy najwspanialszych potraw w naszym życiu."

Sos pomidorowy wg. Tessy Capponi-Borawskiej

Zdaniem Tessy Capponi-Borawskiej spaghetti z sosem pomidorowym to jedno z najwyższych osiągnięć sztuki kulinarnej. Oto dwa przepisy na sos, które pochodzą z jej książki pt. "Moja kuchnia pachnąca bazylią".

Sos pomidorowy ze świeżych pomidorów

1 kg dojrzałych pomidorów

20 listków bazylii

2-3 ząbki czosnku

1/2 szklanki oliwy z oliwek

sól, pieprz, cukier

1. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w małe kawałki.

2. Czosnek obrać i całe ząbki obsmażyć na jasnobrązowy kolor.

3. Wrzucić na oliwę 10 listków bazylii oraz pokrojone pomidory, posolić, dodać pieprz i szczyptę cukru. Gotować sos ok. 30 minut na łagodnym ogniu.

4. Kiedy sos będzie gotowy, dodać pozostałe listki bazylii porwane na kawałki (bazyli nie powinna być nigdy krojona nożem). 

 

 

Zimowy sos pomidorowy

1 1/2 kg świeżych pomidorów lub odpowiednią ilość pomidorów w zalewie albo 1 litr przecieru

4 średnie cebule

1 marchew

1 kawałek selera naciowego (nie można go, niestety, zastąpić selerem korzeniowym, więc jeżeli nie mamy selera naciowego to trudno)

2-3 ząbki czosnku

5 łyżek oliwy z oliwek

1 łyżka suszonej bazylii albo garść świeżej

1/2 pęczka zielonej pietruszki

sól, pieprz, cukier

1. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w małe kawałki (jeżeli używamy świeżych).

2. Oczyścić i pokroić w kawałki pozostałe warzywa.

3. Do garnka o grubym dnie wrzucić pomidory, jarzyny, obrany czosnek, zieloną pietruszkę, bazylię oraz oliwę. 4. Gotować na łagodnym ogniu przez mniej więcej godzinę, ostudzić i następnie rozdrobnić mikserem lub przetrzeć przez sito.

5. Postawić z powrotem na gazie, dodać sól, pieprz i łyżeczkę cukru (dla złagodzenia kwaśnego smaku, który kryje się w pomidorach) i gotować na łagodnym ogniu jeszcze przez godzinę.

Sos ten jest doskonałym dodatkiem do makaronu. Można go zawekować w słoiki. Jeżeli będziemy łączyć go ze spaghetti wcześniej dodać do niego należy nieco świeżej bazylii, ostrej papryki i wymieszać z gorącym makaronem.

11:03, rudylisek1 , Kuchnia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 stycznia 2009
W podróży, cz. 1
"Mam nadzieję, że w przyszłości, spacerując nad rzeką, będę mogł, jak dzisiaj, powtórzyć za Wiktorem Hugo: Jak wiesz, drogi przyjacielu, nie wydarzeń szukam w podróży, lecz myśli i doznań, a do tego wystarczy nowość napotkanych rzeczy. Zadowalam się małym. Bylem tylko miał drzewa, trawę, powietrze, drogę przed sobą i drogę za sobą - wszystko mnie cieszy. (...) A więc te drzewa, ten grzebień z cienia, z którego może bedziesz się śmiać, ten wóz ciężarowy, ta biała droga, ten stary most, niskie strzechy, wszystko to mnie rozwesela i śmieje się do mnie. Cieszy mnie taka dolina jak ta, z niebem nad nią. Tylko ja jeden w tym pojedździe, patrzyłem na nią i cieszyłem się. Podróżni ziewali straszliwie."                           Marek Zagańczyk "Droga do Sieny"
 
1 , 2 , 3