Blog > Komentarze do wpisu
Urlop czyli deco, kredens i nalewki

Kurcze i znowu cały wpis się zlał, nie mogę dodać zdjęć i ogólnie fatal error. Nie wiem dlaczego raz wywświetlają mi się wszystkie opcje, a tak jak dziś nie ma nic. Do kitu. Poprawię to jak się tylko da...

Urlop... taaaaa. Fajnie jest mieć urlop, nic nie robić i obijać się po kątach. Trochę oszukuję z tym nic nierobieniem. W ciągu kilku ostatnich dni zrobiłam nalewki, sok i konfiturę z brzoskwiń, kurki w occie, sporo deco, przekopałam i użyźniłam grządkę pod przyszłoroczne kwiat i krzewy, posadziłam i przesadziłam kilka kwiatów itd.

Z tej mojej obecności w domu to Kociul jest najbardziej zachwycony. Co chwila kręcę się po dworze, więc czarno-biały sierściuch jakoś się nie pojawia, a może mija dom szerokim łukiem? Mała rano idzie ze mną na obchód "posiadłości". Po wyprowadzeniu kota na spacer robię sobie jakieś dobre śniadanko i zabieram się do nic nierobienia.

 

Przykładowo siadam na frontowym tarasie i przyglądam się jak Minia poluje. Uwielbiam patrzeć jak się rozpłaszcza i cichutko, powoli, łapka za łapką przemieszcza się w kierunku zdobyczy. Ostatnio są to Dudki. Na szczęście ptaki są sprytniejsze od niej i zwiewają, jak tylko Kiciol się za mocno do nich podkradnie.

Z deco powstały cztery zakładki, kolejna puszka na przyprawy, cztery butelki na nalewki, zegar, kufel na sól dla T., serwetniki dla Przyjaciółki, trzy obrazki i deseczka. Nie mam pomysłu na zegar. Nie wiem, co na niego nakleić. To samo jest z jednym obrazkiem. Dziś muszę jeszcze wykończyć białą farbą herbatnicę, a następnie nanieść na nią żółtą kratę. Ta zostanie ozdobiona słonecznikami. Co do drugiej mam już plan, ale poczekamy - zobaczymy.

Wczoraj wzięłam się za kredens. Oczyściłam cztery szuflady, drzwiczki górne i dolne. Zostało mi jeszcze tylko jedno skrzydło, ale oczyszczę je ze starej farby jak M. mi je zdejmie. Potem musi usunąć wszystkie swoje szpargały, które powciskał do kredensu i wystawiamy go tak, abym mogła zacząć czyścić ściany. Ciężko mi to idzie, ale zawzięłam się i przed zimą muszę go skończyć. Na razie to ogólne czyszczenie z farby o kolorze wiśni oraz białej emalii. Potem trzeba będzie doczyścić każdy rowek, wnękę, zagłębienie. Następnie jeszcze raz potraktować wszystko papierem ściernym żeby wyrównać powierzchnię. Wtedy zapuszczę preparat na korniki.


Trochę się napracowałam przy nalewkach. Na razie może nie wyglądają efektownie, ale zimą będą jak znalazł po powrocie do domu. Powstały już dwie WIŚNIÓWKI - jedna na miodzie, druga tradycyjna, a robię je tak. Przygotowuję 2 kg wiśni, muszą być świeże, soczyste i wydrylowane. Podczas drylowania zostawiam sobie po kilka pestek na każdy słoik. Do dwóch wrzucam po pół kg wiśni i pestki (kilka rozgniatam, ale nie na miazgę) i zalewam spirytusem (ja robię mieszankę spirytusu i wody źródlanej; w sumie do każdego słoika wlewam połączoną ze sobą szklankę wody i szklankę spirytusu, czyli jakieś 1/2 l alkoholu), zamiast spirytusu może być dobra wódka. Odstawiam w ciemne, chłodne miejsce. Do kolejnych słoików wsypuję po 1/2 kg wiśni. Owoce w pierwszym naczyniu zasypuję 1/2 kg cukru, a w drugim zalewam 1/2 l płynnego, jasnego miodu (ja użyłam lipowego). Te dwa słoie ustawiam w ciepłym, słonecznym miejscu, aby owoce puściły sok. Stan obu słoików trzeba stale kontrolować. Wciągu tygodnia, a nawet krócej cukier się rozpuści powstanie sok wiśniowy. To samo jest w przypadku miodu. Tu też wiśnie puszczą sporo soku, który częściowo wymiesza się z miodem. Teraz trzeba zlać oba soki oraz zlać alkohol z wcześniej zalanych wiśni (ja to robię po 1,5 tygodnia) i połączyć część alkoholu z sokiem wiśniowym na cukrze, a część - z sokiem wiśniowym na miodzie. Dokładnie obie nalewki wymieszać. Jeżeli alkohol zbyt mocno przebija warto mieć pod ręką trochę soku wiśniowego zrobionego w sokowniku i doprawić nim obie nalewki do smaku. Następnie rozlane do butelek odstawiamy na jakieś 2-3 miesiące w ciemne, chłodne miejsce, aby się przegryzła.

Kolejna z naszych ulubionych nalewek to POZIOMKÓWKA. Ja robię ją fazami, tak jak urosną poziomki w ogródku. Zbieram pół kilograma owoców, dokładnie myję, osuszam i wrzucam do słoja. Owoce zalewam 1/2 l wódki. Szczelnie zamykam i odstawiam w słoneczne miejsce tylko na dobę, inaczej zrobi się gorzka. Po tym czasie przefiltrowuję przez lniany woreczek (może być tetra lub gaza) alkohol i na chwilę odstawiam. W garnku przygotowuję syrop: ćwierć kilo cukru zalewam 1/2 szklanki wody i gotuję syrop cukrowy. Kiedy cukier z wodą się połączy dodaję łyżeczkę soku z cytryny (lub 1/2 łyżeczki kwasku cytrynowego). Zdejmuje z ognia i dolewam poziomkowy alkohol, dokładnie mieszam, a następnie momentalnie schładzam (wlewam do miski, którą umieszczam w drugiej wypełnionej zimna wodą). Gotową nalewkę wlewam do butelki, szczelnie zamykam i odstawiam w chłodne, ciemne miejsce, aby się przegryzła. Jest pyszna.


Kolejny przepis na BRZOSKWINIÓWKĘ zaczerpnęłam z jednego z moich ulubionych blogów JAGODOWEGO ZAGAJNIKA. Oprócz tego powstała ORZECHÓWKA, JAGODZIANKA czyli nalewka na czarnych jagodach i NA PŁATKACH DZIKIEJ RÓŻY. W wypadku tych nalewek podam przepisy, jak te co mam się sprawdzą. W tym roku zamierzam jeszcze zrobić naszą ulubioną MALINÓWKĘ oraz nalewkę na śliwkach, PIGWÓWKĘ, DERENIÓWKĘ i CYTRYNÓWKĘ.

czwartek, 20 sierpnia 2009, rudylisek1

Polecane wpisy

  • Zimowe przetwory

    Szaleństwo zimowych przetworów trwa. W weekend kuchnię opanowały pomidory, jeżyny i śliwki. Z pomidorów zrobiłam sos i całe w zalewie. SOS POMIDOROWY Świeże, do

  • Oleje i oliwy aromatyzowane

    Olej jak i łagodna w smaku oliwa świetnie komponują się z przyprawami i ziołami. Łatwo wchłania ich aromat i posmak. Oczywiście można takie oleje kupić w sklepi

  • Sól pomarańczowo-rozmarynowo-cytrynowa

    Pieczona ryba lub warzywa z rusztu albo z grilla to niebo w gębie. Jednak zawsze warto wprowadzić coś ożywczego do tego dania. Kiedyś oglądając program Jamiego